Dostęp do zawartości strony jest możliwy tylko dla profesjonalistów związanych z medycyną lub obrotem wyrobami medycznymi.

Cyfrowa przyszłość

Autor:
Przemysław Piątek
Detektor_cyfrowy

Detektory cyfrowe to coraz bardziej powszechny widok w polskich szpitalach. Rosnące ceny materiałów wykorzystywanych w ciemni oraz malejące ceny detektorów powodują popularyzację rozwiązań wykorzystujących płaskie panele. Coraz częściej świadomi użytkownicy wybierając nowe aparaty, decydują się na wersje cyfrowe lub zestawy pozwalające zamienić zwykłego „analoga” na jego zdigitalizowaną wersję. Radiografia pośrednia zaczyna powoli tracić na znaczeniu. Czym tak naprawdę jest płaski panel i jak działa? Według najprostszej definicji detektor jest urządzeniem, które zamienia diagnostyczne promieniowanie X w cyfrowy sygnał, możliwy do interpretacji przez komputer. Pierwszym elementem panelu, na który trafia promieniowanie jest występująca we wszystkich detektorach, z konwersją pośrednią, warstwa scyntylacyjna. Powoduje ona zmianę niewidocznego dla ludzkiego oka promieniowania w światło widzialne. Warstwa ta wykonywana jest w różnych techologiach. W zależności od rodzaju użytego materiału, sprawność zamiany promieniowana w światło może być mniejsza lub większa. Parametrem określającym jej wydajność jest DQE (Detective Quantum Efficiency). Im ta wartość jest większa, tym konwersja przebiega z lepszymi efektami, czego wynikiem jest lepsza jakość obrazowania. Nowocześniejszą technologią, z wysokim parametrem DQE jest jodek cezu (CsI). Starszą technologią, w którą do niedawna wyposażone były wszystkie cyfrowe aparaty RTG, jest wciąż popularny na świecie gadolin (Gd2O2S). W związku z niższą skutecznością konwersji charakteryzuje go nieco większa dawka konieczna do uzyskania podobnej jakości obrazów, niż nowszy scyntylator CsI. Sygnał świetlny uzyskany dzięki warstwie scyntylacyjnej trafia do elementu dokonującego jego konwersji w impuls elektryczny (fotodioda), który jest wzmacniany i przesyłany dalej w formie cyfrowej. Detektory posiadające dużą ilość fotodiód przypadającą na jednostkę powierzchni, charakteryzuje niska wielkość pojedynczego piksela. To z kolei świadczy o tym, jak dokładny jest uzyskiwany na monitorze obraz – im mniejszy piksel, tym wyższa rozdzielność zdjęcia. Dalej następuje cyfrowe przetwarzanie obrazów wykorzystujące algorytmy optymalizujące uzyskane dane. Końcowym etapem jest obraz na ekranie stacji technika. Przykładem praktycznego zastosowania powyższej teorii mogą być panele firmy Rayence, która powstała jako spółka córka korporacji Vatech w 2007 r. Jej zadaniem było stworzenie linii technologicznej umożliwiającej produkcję cyfrowych detektorów spełniających wymagania współczesnej medycyny. Już w 2008 roku zaprezentowany został pierwszy panel. Rok później zaprezentowane zostały wszystkie panele dostępne obecnie w ofercie. A w roku 2011 do portfolio dołączyły panele dla weterynarii oraz do badań nieniszczących (przemysł). Panele firmy Rayence wyróżniają się spośród innych dostępnych na rynku. Jedna z najmniejszych dostępnych wielkości pojedynczego piksela (127 um) gwarantuje doskonałą rozdzielczość uzyskiwanych obrazów. Software stacji akwizycyjnej w języku polskim ułatwia obsługę i skraca czas potrzebny na zapoznanie się z jego funkcjami. System AED (ang. automatycznej detekcji ekspozycji) pozwala na integrację bez ingerencji w aparat RTG. Obrana przez koncern strategia sprawdziła się na świecie już u ponad 10 tysięcy zadowolonych użytkowników. Obecnie w naszej ofercie znajduje się sześć paneli: 43×43 cm na kablu, 35×43 cm w wersji bezprzewodowej oraz 35×43 cm na kablu. Wszystkie są dostępne ze scyntylatorem CsI lub Gadolinowym. Co zyskujemy stawiając na pracę w systemie w pełni cyfrowym? W dłuższej perspektywie czasowej to oszczędność środków finansowych. Ceny filmów oraz chemii do ich wywoływania ciągle rosną. Dodatkowo zdarzają się sytuacje, w których technicy zmuszeni są do utylizacji posiadanych zapasów, co wynika z krótkiego czasu przydatności do użycia po otwarciu. Przechodząc na system cyfrowy pozbywamy się również charakterystycznego nieprzyjemnego zapachu, na który wystawiani są zarówno technicy i pacjenci. Brak konieczności wywoływania filmów zwiększa przepustowość pracowni radiologicznej i pozwala skupić się na najważniejszym, na pacjencie. Niepotrzebne stają się pomieszczenia ciemni oraz archiwum zdjęć, które mogą powiększyć przestrzeń pracowni lub służyć innym celom. Nie bez znaczenia jest również niższa dawka promieniowania absorbowana przez pacjentów. Jest to możliwe dzięki panelom wyposażonym w scyntylator CsI, ale również dzięki zaawansowanym algorytmom obróbki obrazów, które praktycznie eliminują konieczność powtórnego wykonania nieudanego zdjęcia. Nie można również zapomnieć o uproszczonych możliwościach konsultacji badań oraz zdalnego opisywania zdjęć. Obecnie nikt już nie ma wątpliwości że przyszłość badań RTG należy do rozwiązań cyfrowych. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku fotografii. Jest to jedynie kwestia czasu. Więcej informacji można uzyskać kontaktując się z naszym działem handlowym.

Autorzy
Przemysław Piątek